Wtedy zrozumiałem, czemu są takie olbrzymie rozbieżności cen skrzypiec - po prostu ten instrument jest wadliwie zaprojektowany, tak źle, że trzeba mistrzowskiej ręki dobrego lutnika, by pięknie grał a nie rzęził. I wtedy poczytałem o Magginim...
Otóż Maggini był najwybitniejszym przedstawicielem szkoły bresciańskiej. Lutnicy z Brescii skutecznie rywalizowali z lutnikami z Cremony, a przegrali nie z powodu niższej jakości swoich instrumentów, lecz z powodu zarazy która wybiła ludność Brescii, oszczędzając Cremonę. A ten Maggini wsławił się nie duperelami typu podwójna żyłka, ale niestety zarzuconym tzw. "wielkim modelem" - skrzypcami większymi niż dziś stosowane. Tylko skąd taki "wielki model" dziś wziąć, skoro od kilkuset lat nikt go nie robi?
Przypomniałem sobie o małej altówce, zalegającej w pawlaczu. Kupiłem ją kiedyś z pazerności bo była tania, ale brzmiała kiepsko, zwłaszcza struna C. Po prostu jako altówka była za mała. Zmierzyłem - tylko kilkanaście mm dłuższa, za to o kilka mm węższa niż "wielki model" skrzypiec Magginiego, czyli pojemność akustyczna pudła podobna. Wyrzuciłem strunę C, za to wstawiłem skrzypcową strunę e. Pozostałe struny (A,D i G) polskie altówkowe Presto zostawiłem. Strunę "e" wybrałem D'Addario Prelude, nie dlatego że najlepsza, lecz że była z moich najstarsza i najbardziej rozciągnięta - bo menzura tej altóweczki jest nieco dłuższa niż typowych skrzypiec i nowa struna skrzypcowa mogła by pęknąć lub piszczeć .
Stało się coś dziwnego - te same struny A,D i G które wcześniej brzmiały cicho i matowo nabrały bogatej barwy i głośności (zyskały nowe alikwoty???), a skrzypcowa e brzmi po prostu przepięknie. Nie będę już szukał kolejnych skrzypiec. Już mam