Awatar użytkownika
rzepola
Moderator
Posty: 698
Rejestracja: sob 17 kwie, 2010

pt 15 lip, 2011

W kilku poprzednich numerach Twojej Muzy natknęłam się na bardzo ciekawe artykuły poruszające nie mniej ważną sprawę. Pozwolę sobie omówić kilka fragmentów.
Jak dowiadujemy się z tekstu pana Jacka Biedronia aż 52% muzyków klasycznych cierpi na utraty słuchu (tutaj ciekawostką jest fakt, że wśród rockmenów to "tylko" 37%). Ponadto prawnie ustalona jest maksymalna wartość natężenia, na którą może być narażony pracownik w ciągu ośmiogodzinnego dnia pracy - 85 dB. Żeby mieć 100% pewności bezpieczeństwa pracy w fachu muzyka, uwzględniając specyfikę tego zawodu, można przyjąć, że średnią bezpieczną głośnością dźwięku, który nie ma żadnego wpływu na stan słyszenia jest 82 dB. "Przy wzroście poziomu natężenia dźwięku zmniejsza się dozwolony czas, w którym muzyk może być narażona na hałas. Przy 82 dB jest to 8h, natomiast przy 91 dB już tylko jedna godzina. Gdy mamy do czynienia z poziomami w zakresie 100-105 dB, jakie spotykamy podczas koncertów, maksymalny bezpieczny czas ekspozycji wynosi zaledwie kilka minut. Oznacza to, że już kilkuminutowy głośny utwór może wyczerpać dopuszczalną dzienną dawkę hałasu."
Oprócz pogorszenia słuchu skutkami ubocznymi przebywania w hałasie są:
- Tinnitus - dzwonienie w uchu (może być permanentne)
- Hyperacusis - nadwrażliwość słuchowa, niezdolność do tolerowania codziennych dźwięków
- Zmęczenie i ból głowy.
Poziom natężenia dźwięku w skrzypcach generalnie waha się w zakresie 80-90 dB, a przy lewym (albo i czasem prawym ;-) ) uchu - 85-105 dB, w wiolonczeli - 80-104 dB.
I teraz moje subiektywne uczucia odnośnie tego tekstu. Przeczytałam - i bardzo się przejęłam. Już wcześniej zauważyłam przy wielogodzinnym dziennym ćwiczeniu i dzwonienie, i ból głowy, i nietolerancję jakichkolwiek dźwięków. Nie trudno było mi zgadnąć, że głuchnę, tym bardziej, że przestałam słyszeć rzeczy, które dla innych są wyraźne, o czym informują mnie zarówno znajomi jak i rodzina. Tego, co straciłam nic mi nie wróci, aczkolwiek mam dziecięcą i niewinną nadzieję, na cud - może akurat. Natomiast od jakiegoś czasu, właściwie to dopiero od kilku tygodni, gram właśnie ze stoperami w uszach - nie takimi profesjonalnymi, specjalnie w tym celu zaprojektowanymi, ale takimi do wyjścia na halę. I jest wspaniale. Mogę grać i grać, i nic się nie dzieje. Nie przemęcza mnie dźwięk, nie mam powodowanych graniem bólów głowy. Co prawda, jest różnica w brzmieniu słyszanym z zatyczkami i bez. Nie wiem, jak silna i podobna do tej u mnie, jest w profesjonalnych stoperach. Ja zauważyłam dużo ładniejszy dźwięk, wyciszenie szumów i wzmocnienie wysokich alikwotów. Nie twierdzę, że to dobrze, bo wiadomo, że wzrasta nasza tolerancja na jakość dźwięku. Ale przecież nie wszystko, co ćwiczymy, trzeba od razu rozpatrywać pod tym kątem! Wszelkie ćwiczenia intonacyjne, czy nawet artykulacyjne można wykonywać w ten sposób, a jestem przekonana, że z czasem można tak się przyzwyczaić do gry ze stoperami, że automatycznie wytwarza się w głowie instrumentalisty obraz rzeczywisty dźwięku. Faktem jest, że wszystkie różnice w brzmieniu, załamania się dźwięku, problemy intonacyjne, itp., są słyszalne równie wyraźnie tylko inaczej się objawiają. Myślę, że nie jest to duża cena za zdrowie, tym bardziej, że dbając o higienę słuchu można więcej dziennie ćwiczyć i wypracować dużo lepszą kontrolę nad smyczkiem. Radzę wszystkim zastanowienie się nad tym i ewentualne zainwestowanie odpowiedniej kwoty. Sama zamierzam przerzucić się na sprzęt profesjonalny.
Ćwiczu, ćwiczu.
Chodź, zarzępolę Ci na szczypcach duszy mojej!

Awatar użytkownika
paranoja
Moderator
Posty: 245
Rejestracja: sob 10 kwie, 2010

pt 15 lip, 2011

Bardzo dobry temat, rzepola!
Wydaje mi się, że rzadko poruszany mimo swojej powagi. U mnie w szkole nikt w tej kwestii się nie wypowiadał, nigdy o tym poważnej dyskusji nie słyszałam.
Ale zaczęłam się martwić o mój słuch. Przede wszystkim słuchawki do mp3 muszę zmienić, bo zrezygnowanie całkowicie z tego urządzenia w moim przypadku nie wchodzi w grę.
Nigdy nie dbałam o słuch i teraz są tego skutki. Bez przerwy słyszę szum, a wrażliwość na dźwięki spadła.
Jeśli chodzi o instrument, nad tym również się zastanawiałam. Gdy gram, czasem jest na tyle głośno, że zwraca to moją szczególną uwagę. Zwłaszcza lewe ucho na tym cierpi, jest wyraźnie słabsze zaraz po ćwiczeniu ( a ja gdy już ćwiczę to dosyć długo ).
Pomysł ze stoperami mi się podoba. Ciekawa jestem jak się z nimi ćwiczy, ale po Twojej recenzji, rzepola chyba nie mam się czego obawiać. Trzeba sprawdzić na własnej skórze.
Teraz, póki jesteśmy młodzi i słyszymy nie przejmujemy się tym. Dopóki nie wystąpią znaczące objawy, odrzucamy złe myśli od siebie. Ale chyba warto się nad tym zastanowić. W końcu słuch to nasze najważniejsze narzędzie :)
Zastanawiam się teraz tylko czym różnią się profesjonalne stopery, zaprojektowane dla muzyków od tych zwykłych, dostępnych w każdym sklepie. Na pewno ceną. A czym jeszcze? Czy warto inwestować?

Awatar użytkownika
rzepola
Moderator
Posty: 698
Rejestracja: sob 17 kwie, 2010

pt 15 lip, 2011

Profesjonalne stopery są zbudowane tak by wygłuszać dźwięki w określonych częstotliwościach i trochę tłumić te z innego rejestru. Są różne rodzaje stoperów, ze względu właśnie na zakres częstotliwości tłumionych szczególnie mocno. Stworzone są z myślą o muzykach, czyli uwzględniają wszelkie potrzeby związane właśnie z koniecznością różnicowania barwy instrumentu. Takie jak moje - "na halę" - tłumią wszystko równo.
EDIT: Dziękuję za pochwałę :->
Ćwiczu, ćwiczu.
Chodź, zarzępolę Ci na szczypcach duszy mojej!

Awatar użytkownika
izahe
Moderator
Posty: 472
Rejestracja: sob 10 kwie, 2010

pt 15 lip, 2011

Hmmm od zawsze twierdziłam że muzyk jest głuchy ;-) i to nie patrząc na Beethovena!
Tylko na siebie!
Ktoś do mnie coś mówi, a ja co co?:P może to nie jest śmieszne, a zdarza się dość często, ale większych problemów na szczęście jeszcze nie ma.
Mam jednak duże wątpliwości na jakość ćwiczenia z nawet profesjonalnymi stoperami... :roll:
hmm chyba też muszę się sama o tym przekonać... ale czy wielcy muzycy tak robią? hmm.
Bardzo dobry temat.
weź moje skrzypce i zagraj tak jak ja...

Awatar użytkownika
nik-t
Posty: 22
Rejestracja: czw 30 cze, 2011

sob 16 lip, 2011

izahe pisze:Ktoś do mnie coś mówi, a ja co co?:P może to nie jest śmieszne, a zdarza się dość często, ale większych problemów na szczęście jeszcze nie ma.

Mam podobnie. Jakoś z tym żyję. Ale to chyba jest bardziej sprawa mózgu niż ucha, kwestia oddzielania tego czego słuchamy od szumów - dźwięków nie istotnych. Skupiam się na czymś innym i ludzki głos staje się szumem. Czasami słuchając orkiestry udaje mi się słuchać barw poszczególnych instrumentów resztę pomijając.
Co do dbania osłuch to staram się unikać głośniejszych dźwięków od kilku lat, np koncertów rockowych czy syren pojazdów uprzywilejowanych. Jak dłużej przebywam w hałasie uszy zaczynają mnie boleć. Myślę że słuch oprócz pogarszania się może także się poprawiać, trzeba tylko na niego uważać.

Awatar użytkownika
sledzik
Posty: 242
Rejestracja: sob 17 kwie, 2010

sob 16 lip, 2011

Dla mnie gra w stoperach to nie jest dobra opcja, dziś sprawdziłam jak to działa, grało mi się w nich dobrze, ale jak zdjęłam, to była jakaś masakra...a przecież na lekcjach, egzaminach, koncertach nie będę grać w stoperach, dźwięk swojego instrumentu muszę tolerować ^^ Swoją drogą intonacyjnie w stoperach wszystko wydawało mi się czysto, po czym sprawdzałam do pustych strun i się okazywało że jestem o pół tonu za nisko...
Licence to Interpret
Starring: The Viola Player - agent 000, or even less...
"My name is Player, Viola Player"

Awatar użytkownika
rzepola
Moderator
Posty: 698
Rejestracja: sob 17 kwie, 2010

ndz 17 lip, 2011

sledzik pisze:Dla mnie gra w stoperach to nie jest dobra opcja, dziś sprawdziłam jak to działa, grało mi się w nich dobrze, ale jak zdjęłam, to była jakaś masakra...a przecież na lekcjach, egzaminach, koncertach nie będę grać w stoperach, dźwięk swojego instrumentu muszę tolerować ^^ Swoją drogą intonacyjnie w stoperach wszystko wydawało mi się czysto, po czym sprawdzałam do pustych strun i się okazywało że jestem o pół tonu za nisko...

A w jakich stoperach grałaś? Bez stoperów intonacja wygląda lepiej ze strunami? Może warto jednak dać temu kolejną szansę i nauczyć się wysłuchiwać innych strun także w stoperach? Przecież normalnie też nie od początku się słyszy, kiedy pozostałe struny się odzywają dając znak, że jest czysto.
Ćwiczu, ćwiczu.
Chodź, zarzępolę Ci na szczypcach duszy mojej!

Awatar użytkownika
sledzik
Posty: 242
Rejestracja: sob 17 kwie, 2010

ndz 17 lip, 2011

W jakiś zwykłych gram, ale widocznie tłumią na tyle mocno, że tych alikwotów nie słyszę i im dłużej gram tym bardziej intonacja spada i tak po jakimś czasie jestem sporo za nisko, a to raczej dziwne, bo normalnie mam tentencje do zawyżania dźwięków.
Jak zdjęłam stopery, to nagle zaczęłam słyszeć każdy szum, 'trzask', wszystko co się dzieje na strunach jak się pociera smyczkiem, strasznie szorstki dźwięk...
Licence to Interpret
Starring: The Viola Player - agent 000, or even less...
"My name is Player, Viola Player"

Awatar użytkownika
rzepola
Moderator
Posty: 698
Rejestracja: sob 17 kwie, 2010

ndz 07 sie, 2011

Jestem już po dłuższym czasie grania ze stoperami, na razie tymi zwykłymi "na halę" i przyzwyczaiłam się tak bardzo, że już nie dostrzegam różnicy w barwie przy graniu "z" i "bez", czy też może ta różnica mi nie przeszkadza. W ogóle nie boli mnie już głowa i żadnych minusów nie widzę. Wiadomo - jak ćwiczę dynamikę, to gram bez zatyczek, żeby mieć 100% pewności, że niczego nie psuję, ale w każdym innym przypadku uważam to za dobrą opcję.
Wysłałam zapytanie do firmy, która zajmuje się wykonywaniem takich zatyczek i oprócz różnej klasy i ceny "gotowców", które są raczej podobne do tych dostępnych w zwyczajnym sklepie, można złożyć specjalne zamówienie na zatyczki indywidualne, dostosowane do ucha klienta. Trzeba wcześniej, oczywiście, zrobić jakiś tam odlew ucha i już więcej problemów nie ma. Można zamówić kilka filtrów dodatkowych o większej lub mniejszej przepuszczalności by tym lepiej dostosować je do określonej sytuacji. Idealne dopasowanie sprawia, że, podobno, w ogóle ich nie czuć i prawie nie widać. Jedyny problem to cena - 460 zł plus 150 zł za każdą dodatkową parę filtrów. Brzmi dość strasznie, ale chyba jednak się zdecyduję - kwestia tak ważna, że nie można oszczędzać. Bo słuch mamy tylko jeden.
Ćwiczu, ćwiczu.
Chodź, zarzępolę Ci na szczypcach duszy mojej!

hakalele
Posty: 1
Rejestracja: pn 28 lis, 2011

pn 28 lis, 2011

paranoja pisze:Przede wszystkim słuchawki do mp3 muszę zmienić, bo zrezygnowanie całkowicie z tego urządzenia w moim przypadku nie wchodzi w grę.


Przede wszystkim - nie dokanałowe. Dźwięk "zapodawany" bez pośrednio w ucho jest najgorszy dla słuchu, podobno to najczęstsza przyczyna problemów ze słuchem u młodzieży. Najlepiej jakieś słuchawki o budowie otwartej wybierz.

paranoja pisze:Zastanawiam się teraz tylko czym różnią się profesjonalne stopery, zaprojektowane dla muzyków od tych zwykłych, dostępnych w każdym sklepie. Na pewno ceną. A czym jeszcze? Czy warto inwestować?

[/quote]

Na pewno różnią się tłumieniem przy poszczególnych pasmach częstotliwości. Na allegro widziałem stopery o liniowej charakterystyce tłumienia, o tłumieniu 10dB, 20dB. Bardzo lubię masaż dźwiękiem na imprezach np. dubstepowych, ale to niezbyt rozsądne, zwłaszcza dla muzyków.

czekoladowa23
Posty: 6
Rejestracja: pn 29 gru, 2014

czw 08 sty, 2015

Czyli ze skrzypce moga pogorszyc słuch?! :O Lepiej nie zaczynac juz w tym wieku? :O

Awatar użytkownika
rzepola
Moderator
Posty: 698
Rejestracja: sob 17 kwie, 2010

ndz 18 sty, 2015

A co ma do tego wiek? Wszystkie głośne dźwięki mogą pogorszyć słuch.
Ćwiczu, ćwiczu.
Chodź, zarzępolę Ci na szczypcach duszy mojej!

Maya82
Posty: 1
Rejestracja: śr 15 lis, 2017

śr 15 lis, 2017

Zgadzam sie

Wróć do „Instrumenty smyczkowe”