Bardzo fajny temat

. Też mi czegoś takiego brakowało, bo ja bardzo dużo czasu spędzam na czytaniu książek.
Skupiam się przede wszystkim na klasyce. Prawie wszystkie (oprócz Sienkiewicza i kilku innych) lektury szkolne przypadły mi do gustu i przekonały do literatury polskiej (np. "Chłopi" Reymonta (dostałam 3 pały za nieprzeczytanie, ale jak już się zabrałam, dużo po terminie, to nie mogłam się oderwać; "Ferdydurke" - rewelacja :D, bardzo zdroworozsądkowe rozliczenie się z konwensansami społecznymi, które i mi także przeszkadzają, "Wesele" Wyspiańskiego - genialne poczucie humoru, bardzo trafna ironia, "Mistrz i Małgorzata" - tak jak "Wesele", Mickiewicz - piękny język, trafne poczucie humoru, nierażący, uzasadniony patos, Orzeszkowa - przede wszystkim język i problematyka, jakaś taka... umiejętność uspokajania tekstem, wzbudza poczucie harmonii. Inne też pewnie by się znalazły, ale już mi się nie chce szukać przykładów.
Poza tym najbardziej lubię literaturę rosyjską, a tutaj przede wszystkim Dostojewski. Po prostu genialny psycholog. Poczucie humoru też genialne (tu polecam szczególnie "Idiotę", "O niebezpieczeństwie pogrążania się w ambitnych snach", "Bobok"). Ciężko jest mi mówić cokolwiek na jego temat, bo nie potrafię opisać wrażenia, jakie jego twórczość na mnie wywiera. Bardzo piękna, romantyczna powieść "Białe noce", wzruszający "Biedni ludzie", przerażająca "Zbrodnia i kara"... W planach na najbliższy czas zostaje mi "Młodzik", a potem ukoronowanie - "Biesy" i "Bracia Karamazow" (co do ostatniego, niestety, widziałam film i trochę już wiem). Poza tym Gogol - "Martwe dusze", Tołstoj - "Anna Karenina", "Zmartwychwstanie", "Sonata Kreutzerowska", opowiadanie "Albert" (o skrzypku

). Mam w planach "Wojnę i pokój". Bułhakowa już wspomniałam. Na razie nie przeczytałam nic więcej, ale czaję się na "Notatki na mankietach" oraz "Białą gwardię". W ogóle polecam kolekcję "współczesna literatura rosyjska", czy jakoś tak, z POLITYKI. Jest tam np. twór o nazwie "Kolejka" Władimira Sorokina, która składa się tylko i wyłącznie i dialogów pomiędzy ludźmi czekającymi na coś w okropnie długiej kolejce do sklepu za komuny. Dość zabawne

. W chwili obecnej czytam opowiadania Czechowa.
Z innej beczki będą Francuzi. Albert Camus - oprócz "Dżumy", która, owszem, podobała mi się bardzo, ale nie była SKRAJNIE zachwycająca, polecam psychodeliczną, powalającą powieść "Upadek", całkiem niezły "Germinal" Zoli (aczkolwiek zakończenie, jak dla mnie ssie), "Nędznicy" Victora Hugo - piękna, piękna powieść, o wartości językowej, estetycznej (Hugo był poetą), historiograficznej, społecznej, rozrywkowej... no po prostu gigant literacki, Saint-Exupery - tu, wiadomo, "Mały Książę", ale i "Nocny lot" - dość statyczne opowiadanie o pięknej śmierci. Czytałam ponad to ostatnimi czasy "Damę kameliową" Dumasa i jest całkiem niezła, ale wielkim arcydziełem bym jej nie nazwała.
Oprócz wyżej wymienionych będą jacyś pojedynczy autorzy jak Umberto Eco i jego "Imię róży", "Portret Doriana Graya" Wilde'a i milion innych (w tym oczywiście "Proces" i opowiadania Kafki

). W planach na najbliższy czas mam Orwella, następny tomy komedii ludzkiej Balzaca, "Czarodziejską górę" Manna, "Grę szklanych paciorków" i "Wilka stepowego" Hasse'a, itp. Właśnie - jeśli ktoś jest szcześliwym "posiadaczem" tytułu, który, na postawie poniższych zwierzeń, może sprawiać wrażenie takiego, który mi się spodoba, proszę bardzo o podzielenie się nim

.
Sherlock napisał(a):-Altowiolista (Jan Antoni Homa) - Co powiecie na zagadkę kryminalną rozwiązywaną przez Altowiolistę?
Że mu się pewnie nie uda

.
I gdzie ta ul. Piotrowska?

Jeśli chcesz osiągnąć sukces, nie idź linią najmniejszego oporu, ale drogą maksymalnego doskonalenia.
If you think you can do it, or you think you can not - either way you are correct.
Otóż wydaje się, że spontaniczną, a zarazem najbardziej adekwatną odpowiedzią na piękno jest zachwyt.