przez Uociec » 16 gru 2011, o 16:40
Ojej! Nie mam zamiaru nikogo zniechęcac do gry na skrzypcach!
To bardzo miłe zajęcie, jesli ktos to lubi.
Na przykład Einstein z upodobaniem grywał na skrzypcach i to mu pomagało w rozmyslaniach o fizyce...
Ja tylko chce uświadomić chetnym, że bez tej cechy zwanej słuchem absolutnym, raczej nie dojda do klasy mistrzowskiej. Mozna grac w orkiestrze, może grac w zespołach, można samemu, ale nie nalezy tego traktowac jako drogi do wielkich sukcesów estradowych jako solista.
I tyle.
a co do tego, że "słuch absolutny nie pomaga" w grze na skrzypcach... no cóż, moge tylko wzruszyc ramionami, tylko że tego nie widać...
Jestem prawie pewien, że znakomita większośc znanych na świecie skrzypków-solistów ma słuch absolutny.
Powtarzam: jest to dość często, wbrew pozorom, spotykana cecha wśród dobrych muzyków.
Hmm... cos czuję, że musze lepiej uzasadnic mój pogląd:
otóż problem pojawia sie wtedy, kiedy skrzypek gra solo. Skrzypce nie maja progów jak np. gitara. jesli zatem solista nie trafi we własciwe miejsce grając swoją solówke, a nie ma w głowie tego stałego kamertonu, zwanego "słuchem absolutnym" to nawet sie nie zorientuje, że zszedł z właściwej tonacji i bedzie dalej fałszował. Jesli gra sam, to pól biedy, ale jeśli własnie wykonuje kadencje w koncercie, to brzmi to fatalnie, zwłaszcza, gdy zacznie potem grac orkiestra...
Jesli jednak ma słuch absolutny, to nawet gdy czasem nie trafi palcami we właściwe miejsce, to nie zmieni tonacji, krótko mówiąc: raczej nie bedzie fałszował. Pojedyncze błędy nie przeszkadzaja. Wszyscy znani skrzypkowie (no może oprócz Perlmana) czasem nie trafiaja we własciwy dźwięk.
Na koniec koryguje ostatnie zdanie z poprzedniego posta:
"Tym, którzy nie mają słuchu absolutnego, a marzą o karierze solisty, radziłbym zając się gra na innych instrumentach, gdzie ten niedostatek nie ma większego znaczenia."