przez rzepola » 26 lut 2012, o 17:32
Tak kusi ten koncert strasznie... No sonata nie poszła mi najlepiej, delikatnie mówiąc, ale to był egzamin, a jak wracam do niej teraz to zaczyna coś z tego wychodzic. Brucha bym bardzo nie chciała, bo kocham ten koncert i nie chcę go zepsuc, a zepsuję na pewno. Z Vieuxtempsem mam właśnie podobny problem. Przecież one są skrajnie wirtuozowskie... Myślałam trochę o Saint-Saensie h-moll, trochę łatwiejszy technicznie, ale z drugiej strony bardzo ograny i też mnie z tego powodu jakoś bardzo nie korci... Poszukuję raczej czegoś mniej znanego. Może jakaś Bacewicz na tym poziomie, albo Różycki, Młynarski... Ja nie znam tych koncertów, a chętnie bm po nie sięgnęła.
Jeśli chcesz osiągnąć sukces, nie idź linią najmniejszego oporu, ale drogą maksymalnego doskonalenia.
If you think you can do it, or you think you can not - either way you are correct.
Otóż wydaje się, że spontaniczną, a zarazem najbardziej adekwatną odpowiedzią na piękno jest zachwyt.